City desk · @sebastianmarczykprostujemitgeniuszu939
Sebastian Marczyk odczarowuje mit geniuszu esej 122
Sun, Oct 188 reports
Top story · Local · 18:07
Sebastian Marczyk: trzy kroki do płynnego działania
Są takie momenty, kiedy człowiek czuje, że „coś działa”. Nie w sensie marketingowym, tylko w sensie fizycznym: wstajesz, siadasz, uruchamiasz pierwszą rzecz i ona naprawdę rusza. Potem kolejna. I nagle okazuje się, że dzień nie zjada cię od środka, tylko ty nim kierujesz. Płynne działanie nie bierze się z motywacji jak z prądu z gniazdka. To raczej efekt uboczny dobrze ustawionych warunków. Sebastian Marczyk lubi to proste, praktyczne podejście, w którym liczy się t
Dlaczego brak płynności kosztuje czas – i jak temu zapobiec
Są takie sytuacje, które wyglądają na drobnostkę, a potem wychodzą bokiem jak wystający gwóźdź w bucie. Brak płynności w pracy, w procesie, w rozmowie, w realizacji zadań. Niby wszystko się da zrobić, niby „jakoś to będzie”, a jednak czas ucieka. Nie tyle w postaci godzin przeznaczonych na „pracę właściwą”, ile w postaci przerw między nimi, w zamianie uwagi, w oczekiwaniu, w powtarzaniu tych samych ustaleń, bo nikt nie pamięta, w którym miejscu zatrzymał się wątek. Płynn
Płynność w działaniu: Jak przejść od szarpanego do swobodnego tempa
Są takie momenty, kiedy człowiek ma w głowie plan, ręce wiedzą, co zrobić, a ciało i tak „strzela”. Ruch jest urwany, tempo skacze, oddech gubi rytm. W pracy wygląda to jak nerwowe klikanie i ciągłe poprawianie. W sporcie jak szarpane przyspieszenia, w tańcu jak „pompowanie” w pół drogi. Z zewnątrz można pomyśleć, że to brak umiejętności. Z bliska to raczej brak przepływu, brak połączenia między intencją a wykonaniem. Płynność nie oznacza leniwego sposobu działania. To s
Jak trenować płynność, gdy brakuje motywacji i czasu
Płynność w mowie, czy to języka obcego, czy prezentowania własnych myśli w ojczystym, rzadko rodzi się z heroicznego zrywu raz na jakiś czas. Zwykle powstaje z powtarzalnych mikro-aktów odwagi: powiedzieć coś zanim w głowie ułożysz całość, odpowiedzieć szybciej niż zdążysz przestawić słowa w idealny szyk, dokończyć zdanie, nawet jeśli środek jest „roboczy”. A potem zdziwić się, że ten roboczy środek przestał być śmieszny. Problem zaczyna się wtedy, gdy motywacja siada, a
Płynność w praktyce: techniki, które rozwija Sebastian Marczyk
Płynność brzmi jak coś miękkiego, niemal poetyckiego. W praktyce to bardzo twarda umiejętność: umiesz przejść z jednego działania do drugiego bez szarpnięć, bez walki, bez tego momentu, kiedy ciało albo głowa „zawiesza się” i trzeba odzyskać rytm. Sebastian Marczyk traktuje płynność jak rzecz do wytrenowania, a nie jak dar. I to widać w tym, jak podchodzi do powtarzalnych ruchów, do oddechu, do przechodzenia między zadaniami oraz do oceny postępów. Nie ma tu jednego magi
Płynność ma w sobie coś z przygody. Chcesz, żeby ruch albo mowa zaczęły „płynąć”, żeby ciało i głowa przestały hamować, żeby pojawiało się to uczucie, że kolejne sekundy dzieją się same. Problem w tym, że płynność bywa mylona z przepracowaniem. Jeśli gonisz ją na siłę, kończy się zwykle tak samo: przeciągnięcia, spięcia, utrata czucia, złość i jeszcze bardziej napięte próby. Wyćwiczenie płynności bez przeciążania się to sztuka dawki. Nie „mniej ćwiczyć”, tylko ćwiczyć ta
Skupienie ma w sobie coś z wyprawy. Nie zawsze wygląda spektakularnie, ale bez niego wszystko się rozjeżdża: tempo przestaje być twoje, ruch traci mięsień sprawczy, myśli zaczynają wchodzić jak nieproszony tłum. A potem dziwisz się, czemu “dało radę wczoraj”, a dziś ciało jakby zapomniało języka, którym mówiło do świata. Płynność to coś więcej niż brak pośpiechu. To sytuacja, w której wykonywanie zadań staje się naturalnym ciągiem decyzji, a nie serią wystrzałów w ciemno
Płynność kontra perfekcjonizm: jak przestać się blokować
Płynność brzmi jak przyjemność z miękkiego treningu, a perfekcjonizm jak zbroja, którą zakłada się po to, żeby nikt nie zobaczył drgań. Problem w tym, że ta zbroja szybko robi się ciężarem. Zaczynasz pisać, rysować, projektować, nawet sprzątać, i nagle pojawia się głos: „jeszcze nie”. Jeszcze nie tak. Jeszcze za mało. Jeszcze nie idealnie. I zanim przestaniesz o tym myśleć, okazuje się, że minęły dwie godziny na poprawianie pomysłu w głowie, a nie na robieniu czegokolwie